Maria Curie-Skłodowska (1867-1834)
Urodziła się w Warszawie, jako ostatnie, piąte dziecko w rodzinie, ojciec Władysław wykładał matematyke i fizykę w gimnazjum, matka Bronisława Boguska była przełożoną szkoły żeńskiej. W domu w którym mieszkali, przy ulicy Freta na Nowym Mieście, znajduje się Muzeum.
Mania od dzieciństwa wyróżniała się niezwykłą pamięcią, kształciła się początkowo na pensji prywatnej, a następnie w gimnazjum rządowym w Warszawie, które ukończyła w roku 1883 z wyróżnieniem, dostała złoty medal. Kiedy rodzina znalazła się w tarapatach finansowych, na skutek nietrafnych inwestycji ojca, podjęła pracę jako nauczycielka. W latach 1884-85 studiowała na nielegalnym Uniwersytecie Latającym, przygotowując się do podjęcia studiów. W wieku 18 lat przyjęła posadę guwernantki na wsi pod Płockiem, aby swymi zarobkami przyczynić się do opłacenia studiów medycznych swej siostry Bronisławy w Paryżu. W roku 1890 uzyskała dostęp do Laboratorium Muzeum Przemysłu i Rolnictwa, gdzie kierownikiem pracowni fizycznej był jej kuzyn Józef Boguski, tam opanowała podstawy analizy chemicznej i zetknęła się z pracą naukowo-badawczą. Rok później wyjechała na studia do Paryża i dostała się na Sorbone.
W tym czasie poznała wybitnego naukowca, fizyka Pierre'a Curie (1859-1906) z którym połączyło ją uczucie i wspólne zainteresowania, w 1895 roku wyszła za niego za mąż. Małżęństwo to zapoczątkowało współpracę naukową, która wkrótce miała nabrać światowego znaczenia. Dwa lata po ślubie w 1897 roku przyszła na świat ich pierwsza córka Irene. W 1898 roku Skłodowska wydała swoją samodzielną pracę: Własności magnetyczne zahartowanej stali.
Tak wspominała początki wielkiego odkrycia Maria we wstępie do swej rozprawy doktorskiej Badanie ciał radioaktywnych. Małżonkowie Curie kontynuowali odtąd wspólnie pracę nad tym zagadnieniem. Podczas systematycznych badań minerałów zawierających uran i tor stwierdzili, że niektóre z nich wykazują większą promieniotwórczość niżby to wynikało z zawartości w nich tych pierwiastków. Wyrazili przypuszczenie, że minerały te zawierają w sobie inne, silniejsze pierwiastki od dotychczas znanych.
Wysiłki przez nich podejmowane w celu wyodrębnienia radu (Ra), nowego, nieoczekiwanego pierwiastka znajdującego się w blendzie smolistej, stały się przedmiotem legendy naukowej. Były też dowodem uporu i poświęcenia Marii. Pracując dzień i noc w dziurawej szopie, napotykali na "niesłychane trudności z powodu zupełnie nieodpowiednich warunków, braku odpowiedniego miejsca do pracy, braku pieniędzy i pracowników".
W 1900 roku na Międzynarodowym Kongresie Fizyki Curie przedstawili sprawozdanie, w którym opisali swoje dotychczasowe badania. Kończyło się ono ważnym pytaniem: Co jest żródłem energii promieni Becquerela? Czy pochodzi ona z ciał promieniotwórczych, czy też z ich otoczenia?
Uran spontanicznie emitował energię, nawet gdy był badany w próżni. Wydawało się zatem, że źródłem energii są jakieś procesy zachodzące wewnątrz atomów, a nie reakcje chemiczne. Wniosek ten, wysunięty przez Marię , miał doniosłe znaczenie, i właśnie to spostrzeżenie zaskarbiło jej uznanie naukowców.
W 1903 otrzymała doktorat i jako pierwsza kobieta nagrodę Nobla z fizyki wraz z mężem i Becquerelem własnie za prace nad promieniotwórczością.
Od 1904 kierowała laboratorium przy katedrze fizyki prowadzonej przez męża na Sorbonie. W tym samym roku rodzina Curie powiekszyła się o jeszcze jedna córke Ewę. W 1906 roku Pierre, wracając z zebrania Stowarzyszenia Profesorów Wydziału Nauk, uległ tragicznemu wypadkowi, został stratowany przez wóz konny. Po jego śmierci Maria objęła katedrę fizyki a w 1908 została profesorem tytularnym. W 1910 roku opublikowano jej podstawową pracę o promieniotwórczości, w tymże roku otrzymała ( z pomocą francuskiego chemika André-Luisa Debierne) metaliczny rad.
W listopadzie przyznano jej - jako pierwszej w świecie - drugą nagrode Nobla , tym razem z chemi, za pracę nad własnościami chemicznymi i fizycznymi polonu i radu oraz za prace dotyczące metod wyodrębniania, oczyszczania i pomiaru aktywności pierwiastków promieniotwórczych.
Kiedy wybuchła I wojna światowa Maria wraz z córką Ireną zorganizowały wojskowe ruchome stacje służby rentgenologicznej, w których same brały aktywny udział i szkoliły do ich obsługi presonel. Po zakończeniu działań wojennych Maria napisała książkę na ten temat.
W następnych latach wytrwale kontynuowała badania naukowe dedykując się badaniom nad promieniotwórczością polonu, aktynu i izotopu toru, pracowała w Instytucie Radowym, jednocześnie dużo podróżowała, uczestniczyła w licznych konferencjach i zjazdach naukowych. W międzyczasie, w 1918 roku, Irene uzyskała licencjat z fizyki i została jej asystentką.
Nigdy nie zapominała o Polsce, dzięki jej bezpośredniej pomocy w warszawskiej Pracowni Radiologicznej mogły rozwinąć się badania naukowe. W 1925 roku przybyła do kraju i wzięła udział w poświęceniu kamienia węgielnego pod Instytut Radowy w Warszawie. Spotkała się wtedy z prezydentem Stanisławem Wojciechowskim oraz wieloma polskimi fizykami i chemikami.
Przyjechała do Polski w 1932 roku na otwarcie Instytutu Radowego im. Marii Skłodowskiej-Curie w Warszawie, powstałego dzięki składkom całego społeczeństwa, pierwszą dyrektorką została jej siostra Bronisława Dłuska. Wzięła także udział w inauguracji szpitala należącego do Instytutu. W czasie tego pobytu ofiarowała 1 gram radu dla potrzeb leczniczych, a pieniądze na cenny dar o wartości około 80.000$ zebrała wśród kobiet z amerykańskiej Polonii w czasie pobytu w Ameryce w 1929 roku. Instytut do II wojny światowej prowadził zarówno działalność leczniczą jak i naukową.
W 1933 prowadziła ostatnie wykłady na Sorbonie. W 1934 roku zaczęły wyraźnie występować u niej objawy anemii złośliwej (białaczki). Zmarła 4 lipca 1934 roku w sanatorium Sancellemoz w Sabaudii na skutek choroby spowodowanej długoletnią pracą z substancjami promieniotwórczymi, była pierwszą ofiarą radioaktywności. Pochowano ją w Sceaux pod Paryżem, obok męża. W 1995 doczesne szczątki Piotra i Marii przeniesiono do paryskiego Panteonu (gdzie juz od dawna spoczywał Paul Langevin).
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz